życie as a Manchester Boże Narodzenie rynek handlowiec - co do one do dla die,en reszta of die,en rok?

przez Super User
Anja Manke, z Niemiec, była jedną z pierwszych firm, które po raz pierwszy odwiedziły Manchester na rynku bożonarodzeniowym - i powraca co roku, odkąd od ponad dziesięciu lat jest siedzibą w centrum miasta. Targi świąteczne w Manchesterze są synonimem kubków z gluhweinem, skwierczącymi kiełbaskami i gorącymi czekoladkami. Ale nie zawsze tak było. Wracając, gdy pierwsze stoiska 16 ustawiły się na Placu św. Anny w 1999, niektórzy oszołomieni Mankanie nie wiedzieli, co z nimi zrobić. "Przede wszystkim nikt tak naprawdę nie wiedział o rynkach świątecznych i naszych winach, ludzie myśleli, że sprzedajemy zupę, herbatę lub kawę" - wspomina Anja Manke, market trader. "Daliśmy małe kieliszki, aby ludzie mogli spróbować gluhweina, ponieważ na początku nie mieli pojęcia, co robimy". "Ale teraz wszyscy wiedzą - Manchester Christmas Markets - wszyscy wiedzą, co to oznacza i myślę, że każdego roku przyciąga coraz więcej osób." Anja, która pochodzi z Bremy w Niemczech, była jednym z pierwszych handlowców, którzy podróżowali setki mil, aby Manchester na pierwszy jarmark bożonarodzeniowy. Od tamtej pory wróciła co roku, sprzedając swój wybór klejonek, piwa, niemieckich kiełbasek i słodyczy. Z setkami straganów na stronach 10, rozrastające się świąteczne wydarzenie obejmuje teraz wesołe miasteczko i lodowisko w Ogrodach Katedralnych. Rynki są prawie nierozpoznawalne od tych wczesnych dni. Ale w przypadku Anji niektóre rzeczy pozostały takie same, jak jej stali klienci. "Mamy nawet klientów, którzy przychodzą od początku, którzy przynoszą nam prezenty. "Kiedy przybyli po raz pierwszy, mieli małe dzieci, a teraz wracają, a ich dzieci są na tyle duże, by same pić gluhwein". "Zawsze z nimi rozmawiamy i zawsze wracają. "Mamy dobrych przyjaciół z ludźmi w Manchesterze, a nawet podróżujemy z nimi na wakacjach, więc to nie tylko biznes, ale także mieszkanie trochę tam". "Bardzo lubię swoją pracę, mimo że czasami jest okropnie, jeśli jesteś na zewnątrz i pada cały dzień, a nie ma klientów i jest to całkowicie nudne, ale to miła praca. Poznasz miłych ludzi. "Prowadzi firmę ze swoim byłym mężem Andreasem, człowiekiem odpowiedzialnym za wprowadzenie jej na rynek. Kiedy po raz pierwszy spotkali się, jego rodzice prowadzili stoisko z lodami, które zwiedzało targi i jarmarki w północnych miastach i miastach Niemiec. A kiedy Anja i Andreas pobrali się, wszyscy patrzyli na nich, aby zająć się rodzinnym biznesem. "Jego rodzice powiedzieli pewnego dnia:" Musisz albo to wziąć, albo będziemy musieli sprzedać to komuś innemu, stajemy się zbyt starzy, aby zrobić to samemu. Potrzebujemy kogoś, kto nam pomoże. "W jakiś sposób chodziło o to, aby dalej studiować lub wchodzić na rynki. Teraz jestem rozwiedziony i wciąż to robię ", mówi Anja. W wieku 24 Anja postanowiła wziąć na siebie odpowiedzialność i chociaż para już się rozdzieliła i rozwiodła, ich relacje biznesowe i robocze wciąż są silne. Kiedy nie są na Placu św. Anny, para handluje w północnych niemieckich miastach, takich jak Golsar i Oldenburg, sprzedając świeżo przygotowane lody. To bardzo różni się od sprzedaży gluhwein na chłodnych ulicach Manchesteru, ale Anja mówi, że w pewnym sensie woli handlować w Wielkiej Brytanii. "Rynek w Manchesterze jest o wiele większy, więc jest to bardziej wyzwanie, które bardzo lubię. "Ludzie są bardzo uprzejmi w Anglii, lubię to. To część kultury, jeśli wpadniesz na kogoś, kto zawsze mówi "przepraszam", "przepraszam kochanie", a w Niemczech ludzie, po których chodzą. " Były poświęcone, które para złożyła, a mianowicie pozostawienie ich córeczki w okresie świątecznym. "Ona jest teraz 19, więc zawsze musiała zostać w domu dziadka. Nigdy nie musiałem z nią piec ciasteczek ani ozdabiać choinki - to jedyna rzecz, za którą tęsknię. "Po prostu została wyprowadzona na studia, więc była przyzwyczajona również do tego, ale byłoby miło, gdybyś przygotowała coś na Boże Narodzenie z dzieckiem, ale to nie było możliwe." Podczas pobytu w Manchesterze Anja i jej zespół 25 zostają w apartamentach w centrum miasta. Podczas swojego pobytu w Manchesterze, od listopada 2, Anja pracuje siedem dni w tygodniu od 9AM do 9pm. Kiedy wraca w grudniu 22, nadszedł czas na zasłużoną przerwę świąteczną i noworoczną, ale często jest to podejmowane w czasie świątecznych zakupów w ostatniej chwili, żartuje. "Rozumiem, że teraz staję się starszy, po prostu cieszę się, że jestem w domu, i jest cicho i nie musisz już nikogo widzieć!" Popularność rynku nadal rośnie, a handel wydaje się kwitnąć dla Anji i innych handlarzy. Ale ceny świątecznych jarmarków w Manchesterze zawsze są punktem spornym wśród publiczności. Mówiąc o swoim biznesie i zyskach, Anja mówi: "Robimy całkiem dobrze, ale mamy też wiele kosztów. "Musimy zapłacić cło za alkohol, musimy gdzieś mieszkać, więc płacimy jak góra pieniędzy za mieszkania, które są drogie, wtedy musimy płacić pieniądze, aby być tam w radzie miejskiej. "Więc idzie dobrze, ale to nie tak, że po prostu zabierasz ze sobą wszystko do domu, musisz płacić dużo faktur." W ubiegłym roku rozpoczęły się dyskusje o Brexit, a niektórzy z naszych klientów, myśleliśmy, że być może będą, "O, Niemcy wrócili, nie chcemy ich więcej", ale nie mieliśmy takich problemów. "Importujemy wszystko, do tej pory nie stanowi to problemu, ale nie sądzę, aby świat zmienił się tak bardzo, że nie można importować kiełbasy. "Jedyną rzeczą jest to, że funt stracił trochę swojej mocy, waluta spadła. To jedyny dotychczasowy efekt. "Czy wpłynie to na ceny na stoisku rynkowym Anji? "Nie - jedyne, że na rynkach w Manchesterze sprzedaje się kubki, cena kubków wzrosła nieco [z 2 do 2.50]. "Ceny za kubki nie uległy zmianie w ciągu 10, ale ludzie, którzy kupują kubki, mogą je zwrócić, aby nie wpłynęły w niewielkim stopniu na klienta. W przeciwnym razie pozostanie taki sam. " W przyszłości goście mogą spodziewać się tego samego gluhweina i kiełbasy, ale za kilka lat może to nie być Anja, która prowadzi stoisko. "Myślę, że moja córka ma nadzieję, że z myślą o przejęciu firmy po zakończeniu studiów - to jest to, na co mamy nadzieję. "Nigdy nie wiadomo, z nowym pokoleniem. Ale naprawdę to lubimy. Manchester, to nasz drugi dom. "

Pozostawiać Twój komentarze

Komentarze

  • Nie znaleziono żadnych komentarzy